PL | EN

WALISZEWSKA ALEKSANDRA


CV



Archiwum:




Prasa:


„OLA La”

Antonina Grzegorzewska, wstęp do katalogu wystawy „Narcyz”. Nikt nie udowodnił, że Narcyz ma mniejsze prawo do pełnego uczestnictwa w sztuce, niż człowiek za swoje hasło biorący wstydliwość. Nikt też nie udowodnił, że Narcyz w swoim autoportrecie - a zakładamy, że Narcyz lubi siebie portretować i ze w rankingu modeli sam siebie obdarza palmą pierwszeństwa - ukazuje jedynie pustkę swojej próżności. W końcu los Narcyza jest losem w pełni tragicznym, noszącym poza doświadczeniem własnego piękna, doświadczenie samotności.
[+] więcej
 „OLA La”
Antonina Grzegorzewska, wstęp do katalogu wystawy „Narcyz”.

Nikt nie udowodnił, że Narcyz ma mniejsze prawo do pełnego uczestnictwa w sztuce, niż człowiek za swoje hasło biorący wstydliwość. Nikt też nie udowodnił, że Narcyz w swoim autoportrecie - a zakładamy, że Narcyz lubi siebie portretować i ze w rankingu modeli sam siebie obdarza palmą pierwszeństwa - ukazuje jedynie pustkę swojej próżności. W końcu los Narcyza jest losem w pełni tragicznym, noszącym poza doświadczeniem własnego piękna, doświadczenie samotności.
 
Malarstwo Oli jest piękne. Kokieteryjny zamysł zatytułowania wystawy "Narcyz", w niczym nie umniejsza jego ciężaru gatunkowego, leżącego daleko poza żartem, czy autoironią. Myślę, że Ola jako malarka łączy w sobie te dwa doświadczenia Narcyza - piękna w życiu i sztuce, oraz wiecznego poszukiwania ideału malarstwa, co jest w wypadku tak uczciwej i wymagającej świadomości artystycznej równie ciężkie, jak samemu sobie odwzajemnić uczucie zakochania. Obrazy prezentowane na niniejszej wystawie, dla każdego, kto miał wgląd w twórczość Oli od czasów studiów (a był to okres pełnej dojrzałości artystycznej) pokazują ciągły rozwój, nieustające poczucie drogi, w której ambicja i wymaganie od siebie ciągle czegoś więcej niż dotychczasowych rozwiązań, wyprzedzają poczucie zasłużonej satysfakcji czy spełnienia. W najnowszych obrazach widać wyraźnie, że artystyczna droga Oli polega raczej na eliminowaniu wszelkich elementów, które mogłyby prowadzić ją do autopowtórzeń, pogoni za efektem, czy delektowaniem warsztatowymi umiejętnościami, jakie ma opanowane w sposób zupełnie wyjątkowy. Rezygnacja i powolne odzieranie postaci-siebie ze skory narcystycznego estetyzmu, wydaje się być rodzajem bezkompromisowego - raczej masochistycznego niż narcystycznego - procesu. Bo Ola jest dużo ładniejsza niż na swoich obrazach, a w nich samych interesują ja zagadnienia czysto malarskie, można powiedzieć, że coraz mniej w nich pierwiastka erotycznej zmysłowości i uwodzenia, a więcej ponurości, samotności, smutku i mroku. Ogranicza barwę, maluje dużo bardziej syntetycznie i surowo. Ale wciąż, kiedy się patrzy na jej wystawy, chciałoby się zawyć: "Ola la!”

[-] zwiń



Współczesne narcyzki

Agnieszka Kowalska Gazeta Wyborcza, Co jest grane, Piątek-czwartek 2-8 grudnia 2005 Klimaty ich obrazów są kompletnie inne. Waliszewskiej – mroczne, tajemnicze, zdyscyplinowane, smutne; Sandomierz – nowoczesne, krzyczące ostrymi barwami, wielkoformatowe i śmielej rozmalowane. Ale opowiadają podobne historie – młodych współczesnych kobiet, ich relacji z mężczyznami i samotnych wieczorów w pustym mieszkaniu.(...) W większości najnowszych obrazów i gwaszy Aleksandry Waliszewskiej z cykli „Przed oknem” i „Narcyz” pojawia się ona sama, medytująca w pokoju, siedząca przy sztalugach, przeglądająca się w lustrze.
[+] więcej
Współczesne narcyzki
Agnieszka Kowalska
Gazeta Wyborcza, Co jest grane, Piątek-czwartek 2-8 grudnia 2005

Klimaty ich obrazów są kompletnie inne. Waliszewskiej – mroczne, tajemnicze, zdyscyplinowane, smutne; Sandomierz – nowoczesne, krzyczące ostrymi barwami, wielkoformatowe i śmielej rozmalowane. Ale opowiadają podobne historie – młodych współczesnych kobiet, ich relacji z mężczyznami i samotnych wieczorów w pustym mieszkaniu.(...)
W większości najnowszych obrazów i gwaszy Aleksandry Waliszewskiej z cykli „Przed oknem” i „Narcyz” pojawia się ona sama, medytująca w pokoju, siedząca przy sztalugach, przeglądająca się w lustrze. To obraz współczesnej młodej kobiety zanurzony w mroczną i oszczędną scenografię, jakby wyjętą z wczesnorenesansowych płócien.  Ciekawe połączenie tradycji i nowoczesności. Ola maluje siebie ale nie jest to wizerunek wyidealizowany, raczej do bólu szczery, refleksyjny i smutny.(...)


[-] zwiń



Narcyz po przejściach

Monika Małkowska, Rzeczpospolita, 9-15 grudnia 2005 Czasem sukces odniesiony w bardzo młodym wieku bardziej szkodzi, niż pomaga. Ale nie jest to przypadek Aleksandry Waliszewskiej. Już na studiach samodzielna i wystawiająca prace w poważnych galeriach, każdym kolejnym pokazem potwierdzała niezależność od mód, talent i upór.(...) Jej najnowsze prace, zebrane w Galerii Karowa pod nazwą „Narcyz”, każą traktować ją jak dojrzałą artystkę, choć jeszcze nie przekroczyła trzydziestki.
[+] więcej
Narcyz po przejściach
Monika Małkowska, Rzeczpospolita, 9-15 grudnia 2005

Czasem sukces odniesiony w bardzo młodym wieku bardziej szkodzi, niż pomaga. Ale nie jest to przypadek Aleksandry Waliszewskiej. Już na studiach samodzielna i wystawiająca prace w poważnych galeriach, każdym kolejnym pokazem potwierdzała niezależność od mód, talent i upór.(...)
Jej najnowsze prace, zebrane w Galerii Karowa pod nazwą „Narcyz”, każą traktować ją jak dojrzałą artystkę, choć jeszcze nie przekroczyła trzydziestki. Jak zwykle tematem jej obrazów jest ona sama. (...) Od dwóch lat płótna Waliszewskiej spochmurniały, nie tylko kolorystycznie, także pod względem emocjonalnym.(...)
Jej azylem stała się samotność; malarstwo zastępuje inne namiętności. Skoncentrowanie na sobie nie jest już adoracją, raczej rozpamiętywaniem klęsk.(...)


[-] zwiń



Akceptują i kupują

Dorota Nowakowska, Życie Warszawy, piątek 2 grudnia 2005 Nieczęsto się zdarza by już miesiąc przed wernisażem sprzedać większość obrazów z wystawy. W przypadku prac Oli Waliszewskiej, prezentowanych od wczoraj w Galerii Karowa, taka praktyka to norma. - Jej malarstwo to połączenie wysokiej jakości z akceptacją publiczności, a to rzadkość – mówi Renata Gerek, kuratorka wystawy. – Najczęściej bierzemy pod swoje skrzydła absolwentów ASP, którzy w jakiś sposób się wyróżniają. Olę zauważyliśmy jeszcze na studiach, bo szybko uzyskała artystyczną dojrzałość. Teraz jej obrazy kupują poważni kolekcjonerzy.(...)
[+] więcej
Akceptują i kupują

Dorota Nowakowska
, Życie Warszawy, piątek 2 grudnia 2005
Nieczęsto się zdarza by już miesiąc przed wernisażem sprzedać większość obrazów z wystawy. W przypadku prac Oli Waliszewskiej, prezentowanych od wczoraj w Galerii Karowa, taka praktyka to norma.
- Jej malarstwo to połączenie wysokiej jakości z akceptacją publiczności, a to rzadkość – mówi Renata Gerek, kuratorka wystawy. – Najczęściej bierzemy pod swoje skrzydła absolwentów ASP, którzy w jakiś sposób się wyróżniają. Olę zauważyliśmy jeszcze na studiach, bo szybko uzyskała artystyczną dojrzałość.
Teraz jej obrazy kupują poważni kolekcjonerzy.(...)
Aleksandra Waliszewska maluje najczęściej siebie, bo jak sama mówi nie lubi pracować z modelem. Obce osoby w pracowni przeszkadzają jej podczas malowania. Dlatego również jej najnowsze prace pokazywane do 10 grudnia w Galerii Karowa to przede wszystkim autoportrety i wizerunki Oli siedzącej przed oknem.(...)


[-] zwiń



Jej portrety

Aleksandra Waliszewska jest artystką bardzo młodą, jeszcze studiuje na ASP. Znalazła już jednak własną drogę.. jej ostatnie obrazy możemy oglądać na wystawie w galerii Karowa. (...) Outsiderka , najbardziej lubi samotne godziny spędzane przy płótnie w pracowni w swoim mieszkaniu na Nowym Świecie. – Nie przepadam za pracą z żywymi modelami. Taka sytuacja za bardzo mnie stresuje. Dlatego na moich obrazach jestem tylko ja sama- w różnych wersjach. Nawet pod postacią chłopców- mówi.
[+] więcej
Jej portrety

Agnieszka Kowalska, Gazeta Stołeczna, czerwiec 2000

Aleksandra Waliszewska jest artystką bardzo młodą, jeszcze studiuje na ASP. Znalazła już jednak własną drogę.. jej ostatnie obrazy możemy oglądać na wystawie w galerii Karowa. (...) Outsiderka , najbardziej lubi samotne godziny spędzane przy płótnie w pracowni w swoim mieszkaniu na Nowym Świecie. – Nie przepadam za pracą z żywymi modelami. Taka sytuacja za bardzo mnie stresuje. Dlatego na moich obrazach jestem tylko ja sama- w różnych wersjach. Nawet pod postacią chłopców- mówi.

Waliszewska ma 24 lata, ukończyła czwarty rok malarstwa na warszawskiej ASP w pracowni prof. Wiesława Szamborskiego. Ma już na koncie cztery indywidualne wystawy. Zadebiutowała w 1999 roku wystawą na korytarzu Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych. (...) Od tego czasu pochłaniało ją rysowanie autoportretów, komponowanie aktów. Teraz do repertuaru doszły zrodzone z fascynacji artystki malarstwem mistrzów włoskiego renesansu. Odkryła dla siebie dzieła Giotta, Masaccia, Piero delle Francesca.(...) Obrazy Waliszewskiej wywołują również skojarzenia z malarstwem Balthusa czy Chirico. Odnajdujemy w nim na ogół jedną lub kilka postaci zagubionych w wyludnionym, statycznym krajobrazie miejskiego placu, pustego pokoju. Artystka z dużym wyczuciem oddaje ich emocje- smutek, samotność, radość z macierzyństwa.

We współczesnym polskim malarstwie tak tradycyjne podejście do kompozycji obrazu, jakie reprezentuje Waliszewska, jest prawdziwą rzadkością.
- Tradycja jest dla mnie bardzo ważna. Nie można się od niej za szybko odrywać, tworzyć w jakimś zawieszeniu, bez zakorzenienia. Również doskonalenie malarskiego warsztatu jest istotną sprawą, obecnie często przez artystów zaniedbywaną.



[-] zwiń



Tajemnicze sny Oli

Przyciągające wzrok, pełne ciepłego smuteczku, szarobłękitne płótna Aleksandry Waliszewskiej zwracają uwagę w każdej galerii, w której się pojawiają. Przywodzą na myśl malarstwo największych renesansowych mistrzów lub magiczny świat bajek dzieciństwa, do którego każdy z nas chciałby wrócić po odrobinę tajemnicy i ukojenia. To obrazy które wciągają dziwną niedokończoną opowieścią, wrażliwą mgłą monochromatycznych barw, zatrzymanym w pół gestu czasem. (...)
[+] więcej

Tajemnicze sny Oli

Krystyna Hoppe, Weranda, grudzień 2002


Przyciągające wzrok, pełne ciepłego smuteczku, szarobłękitne płótna Aleksandry Waliszewskiej zwracają uwagę w każdej galerii, w której się pojawiają.

Przywodzą na myśl malarstwo największych renesansowych mistrzów lub magiczny świat bajek dzieciństwa, do którego każdy z nas chciałby wrócić po odrobinę tajemnicy i ukojenia. To obrazy które wciągają dziwną niedokończoną opowieścią, wrażliwą mgłą monochromatycznych barw, zatrzymanym w pół gestu czasem. (...)
Patrząc na „Sen”, „Pannę w Parku”, „Wypadek” czy „Trzy gracje”, wyraźnie widać, że pojawiła się wybitna indywidualność, że za każdym razem Waliszewska sięga wyżej i wyżej. Znawcom sztuki nie trzeba polecać jej prac. Raz dostrzeżone zabierają część duszy i wyobraźni. To obrazy które budują wokół nas świat subtelny, życzliwy i pełen refleksji.

Urodzona w styczniu Aleksandra to typowy , wciąż poszukujący swej drogi Wodnik. Pochodzi z rodziny kobiet artystek. Prababcia to – poetka, autorka bajek dla dzieci które młoda artystka właśnie zilustrowała.
Babcia – Anna Dębska- rzeźbi. Rzeźbiarką jest również mama Oli, Joanna Waliszewska, a ciocia Maria Bendek maluje.(...)

Obrazy Aleksandry Waliszewskiej można kupić w warszawskiej galerii Karowa.


[-] zwiń



Renesansowe światło

W galerii Karowa w Wiadukcie Markiewicza można oglądać najnowsze obrazy młodej artystki Aleksandry Waliszewskiej. To malarstwo bardzo subtelne, kobiece - autoportrety, portrety młodych dziewcząt zamyślonych, przechadzających się polami, siedzących nad brzegiem morza, przytulających koty. Wszystko w klimacie rodem z malarstwa mistrzów włoskiego renesansu: Giotta, Massacia, Piero Della Francesco. – Nie kopiuję kompozycji konkretnych renesansowych obrazów. Bardziej interesuje mnie ich kolor, nastrój, sposób kłądzenia farby – mówi artystka. – Moje obrazy to mieszanka wybranych z tego malarstwa motywów z moimi własnymi przeżyciami i obserwacjami.
[+] więcej
Renesansowe światło
 
Agnieszka Kowalska, Gazeta Wyborcza, Co jest grane, 26 października 2001

W galerii Karowa w Wiadukcie Markiewicza można oglądać najnowsze obrazy młodej artystki Aleksandry Waliszewskiej. To malarstwo bardzo subtelne, kobiece - autoportrety, portrety młodych dziewcząt zamyślonych, przechadzających się polami, siedzących nad brzegiem morza, przytulających koty. Wszystko w klimacie rodem z malarstwa mistrzów włoskiego renesansu: Giotta, Massacia, Piero Della Francesco. – Nie kopiuję kompozycji konkretnych renesansowych obrazów. Bardziej interesuje mnie ich kolor, nastrój, sposób kłądzenia farby – mówi artystka. – Moje obrazy to mieszanka wybranych z tego malarstwa motywów z moimi własnymi przeżyciami i obserwacjami.
 
Aleksandra Waliszewska ma 25 lat. Ukończyła wydział malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w warszawie w pracowni prof. Wiesława Szamborskiego. Wystawę „Światło” w galerii Karowa można oglądać do 10 listopada.

[-] zwiń



ul. Karowa, Wiadukt B. Markiewicza, 00-315 Warszawa
info@galeriakarowa.pl, tel.: 0 600 102 670